15 lat w GFT – jak to wygląda „od Środka”

Do Łodzi przywędrował wiedziony miłością. Pozostał na dłużej dzięki radości, jaką czerpie z tego, co robi. Czy sekret pracowania w jednej organizacji przez 15 lat tkwi w technologii, ludziach, a może niezbędna jest równowaga? Nam Mariusz Środek opowiedział o swojej wędrówce przez świat IT i drogowskazach, którymi się kieruje.

Opowiedz mi proszę o swojej przygodzie w GFT. Jak to się wszystko zaczęło?

– Przypadkowo. Do Łodzi trafiłem podążając za miłością. Pochodzę z podkarpacia, jednak to rodzinne strony mojej żony wybraliśmy na nasz dom. Przygodę z pracą w tej firmie zacząłem ponad 15 lat temu, gdy jeszcze nosiła miano Peer2Peer. Później funkcjonowała pod nazwą Rule Financial, wykupiona finalnie przez GFT, w którym pracuję do dziś.

Można powiedzieć, że to nie przypadek, a życiowa droga Cię tu sprowadziła. A czy wybór technologii .NET też powierzyłeś losowi, czy jednak to była świadoma decyzja?

– Pracuję dość długo jako programista. Gdy zaczynałem w zasadzie do wyboru były systemy oparte na Unix lub Microsoft Windows. Bliżej mi było do aplikacji pracujących na systemie operacyjnym z Redmond, więc naturalną drogą było przejście przez technologie Microsoftu, czyli C++, MFC. Potem pojawił się .NET i tak już zostało.

Całą dotychczasową karierę spędziłeś blisko platformy Microsoftu,  czy po drodze zdarzyło Ci się zaprzyjaźnić z innymi językami programowania?

– Ostatnio miałem 3-letnią wycieczkę do krainy Pythona i PySparka, obróbki danych. Bardzo mi się spodobała praca z tymi technologiami. Urzekło mnie również to, że wcześniejsze programowanie sprowadzało się do kompilacji aplikacji, uruchomienia i wówczas najczęściej coś szło nie tak i kończyło się błędami. W Pythonie zawsze dostajemy rezultat, coś się dzieje.

To była jednorazowa przygoda, czy wolałbyś pozostać na dłużej w obszarach związanych z tymi językami?

– Chętnie jeszcze bym do tego wrócił. Praktycznie wszystko przypadło mi do gustu, nie przeszkadzała mi inna składnia i narzędzia. Nie mam problemu ze zmianą sposobu kodowania, bardziej skupiam się na formie, stylach programowania. Do powrotu do świata .NET skłoniła mnie nie tyle sama platforma, co możliwość pracowania z klientem niemieckojęzycznym.

To ciekawe, opowiesz coś więcej? To będzie kolejny język obcy, który znasz? Jak wiadomo angielski jest u nas obowiązkowy.

– Dość dobrze znam niemiecki i cieszę się, że trafiła się współpraca z klientem, dzięki której mogę znowu z niego korzystać praktycznie codziennie. Oprócz tego uczę się w GFT języka francuskiego, idzie powoli, ale do przodu.

Opowiedziałeś nam trochę o technologiach, o językach programistycznych i nie tylko. Są jeszcze jakieś rzeczy, które bardzo doceniasz w swojej pracy i chciałbyś je wyróżnić?

– Pracując w GFT bardzo doceniam różnorodność projektów. To, że tak długo tu jestem wynika m.in. z możliwości jakie miałem przez wszystkie lata. Kilka razy zmieniałem klientów, dla których wykonywałem pracę. Co ciekawe, każdy z projektów był zupełnie inny i różnił się od pozostałych. Taką zmianę w obszarze organizacji można wręcz porównać do przenosin do innego pracodawcy. Poza małą otoczką dotyczącą bieżących spraw organizacyjnych w firmie, wszystko inne jest z każdym razem nowe – klient, sposób pracy, rodzaj projektu. To właśnie różnorodność i możliwość kontaktu z wykorzystaniem języków obcych odgrywają dla mnie kluczową rolę.

Wspomniałeś o kilku projektach, których byłeś częścią. Masz jakieś najciekawsze doświadczenie związane z jednym z nich i pracą z ludźmi?

– Mój poprzedni projekt był bardzo ciekawym doświadczeniem. Rozpoczął się w momencie ogłoszenia światowej pandemii Covid-19. Rozpoczynaliśmy projekt w pełni zdalnie, ludzie zniknęli nagle z biur, musieliśmy przyzwyczaić się do pracy z domu. Pojawiły się problemy z połączeniami internetowymi, ale mimo trudności udało się nam ruszyć z miejsca.

Praca zdalna, kiedyś nie do wyobrażenia, a dziś już normalność. Masz jakieś odczucia związane z tym trybem współpracy, którymi mógłbyś się podzielić?

– Do chwili wybuchu pandemii byłem wręcz przeciwnikiem pracy z domu. Nie wyobrażałem sobie, jak miało by to funkcjonować. Zmuszony sytuacją na świecie szybko przekonałem się, że taki rodzaj wykonywania obowiązków ma dużo plusów. Nie traci się czasu na dojazdy, w domu panuje spokojniejsza atmosfera, jest ciszej niż na dużej tłocznej sali w biurze. Mogę w pełni skupić się na wykonywanej pracy. Jestem bardzo zadowolony z tego jak dobrze wszystko poszło, mimo startu w tak trudnym okresie. Mogłem zrobić coś zupełnie innego niż dotychczas, poznać nowe technologie i do tego praca zdalna. Wszystko się udało.

Skoro już wiemy jak mocno angażuje Cię praca, to może opowiesz co robisz w czasie wolnym. W jaki sposób ładujesz swoje baterie by mieć energię do działania?

– Dużo biegam razem z GFT Running Team. Zapraszamy wszystkich chętnych z GFT do udziału w naszych treningach odbywających się w każdą środę. Oprócz biegania lubię czytać, uczyć się języków obcych. To chyba tyle, jeśli chodzi o czas wolny.

Jesteś jednym z tych pracowników, którzy najdłużej współpracują z GFT. Na zakończenie poproszę Cię o dobre rady dla ludzi, którzy dopiero wystartowali albo są dość krótko z nami. Co zrobić, by tyle lat wytrwać w jednej organizacji i czerpać z tego przyjemność?

–  Uczyć się, również nie przepracowywać się. Znalezienie work-life balance jest naprawdę istotne. Do tego wszystkiego powinni, tak jak ja, po prostu lubić swój zawód i czerpać z niego zadowolenie.