Przyszłość bez portfela


Ile razy zdarzyło się Wam nie wziąć portfela z domu czy z samochodu? Na ogół moment, w którym orientujemy się, że czegoś nam brakuje, ma miejsce przy kasie… Następuje konsternacja. Czy mamy teraz zostawić wszystkie zakupy, czy umawiać się ze sprzedawcą, że zaraz wrócimy? Być może po prostu idąc gdzieś nie macie tylu kieszeni, żeby upchnąć w nich portfel, telefon i klucze od domu? W obu tych przypadkach z pomocą może przyjść smartfon. Pojawia się coraz więcej możliwości płacenia telefonem, a jedną z nowszych na polskim rynku jest Android Pay.  

Android Pay pojawił się w Polsce pół roku temu i wciąż zyskuje popularność. Kilka banków udostępnia już usługę w sposób w pełni zintegrowany z aplikacjami bankowymi – między innymi bank, w którym posiadam konto. Lubię nowinki technologiczne, zwłaszcza te związane z finansami, więc od razu po wdrożeniu nowej aplikacji banku uznałem, że czas sprawdzić jak nowy sposób płatności wypada na tle istniejących rozwiązań.

Dodałem kartę kredytową do Android Pay i przy pierwszych zakupach spróbowałem zapłacić. Początki nie były łatwe – wyciągam telefon, nieco niepewnie przykładam do terminala i …nic. Po chwili dotarło do mnie, że zapomniałem włączyć technologię NFC (Near Field Communication), więc tym razem zapłaciłem kartą. Przy kolejnej próbie już o tym pamiętałem. Spodziewałem się, że będę musiał wykonać jakieś czynności na ekranie telefonu, aby zaakceptować płatność – przeciwnie! Wystarczy odblokować telefon i przyłożyć do terminala – i gotowe. Natychmiast po wykonaniu płatności dostajemy powiadomienie o jej wykonaniu. Byłem zaskoczony prostotą obsługi całego procesu. W historii aplikacji bankowej operacja pokazała się od razu. Wszystko zadziałało wyjątkowo przyjemnie i równie bezproblemowo jak karta zbliżeniowa.

W tym momencie warto zaznaczyć, że z Android Pay skorzystamy przy każdym terminalu, który obsługuje płatności zbliżeniowe – czyli w znakomitej większości punktów sprzedaży w Polsce. Omijamy w ten sposób podstawową przeszkodę w rozwoju wielu innowacyjnych rozwiązań. Nawet jeśli oferują one ciekawe funkcjonalności, często rozbijają się o brak infrastruktury i kompatybilności. Z Android Pay możemy korzystać niemal wszędzie, bez dodatkowych wydatków – zarówno po stronie klienta, jak i sprzedawcy, który nie musi inwestować w nowy sprzęt do realizowania płatności.

Zacząłem zastanawiać się, jak inni użytkownicy odbierają nowy produkt finansowy. Poszperałem w Internecie i znalazłem ciekawe dane odnośnie popularności usługi. Na stronie http://www.pymnts.com/ mamy statystyki, które pokazują, że nie wszyscy są tak ciekawi nowych rozwiązań. Jedynie 10% użytkowników kiedykolwiek spróbowało zapłacić Android Pay.

Źródło: pymnts.com

Powody są dość przewidywalne: „Jestem zadowolony z aktualnych sposobów płatności”, „nie wiem jak to działa”, „obawiam się o bezpieczeństwo takiej płatności”.

Z drugiej jednak strony, każda zmiana przychodzi stopniowo. Początkowo i karty płatnicze były różnie postrzegane, a teraz praktycznie nikt nie wyobraża sobie życia bez nich. No właśnie… A może jednak czeka nas przyszłość bez fizycznych kart płatniczych? Według mnie wykorzystanie telefonu jako urządzenia, które zbierze wszystkie potrzebne nam rzeczy w jednym miejscu ma ogromny potencjał. Istnieją aplikacje, które umożliwiają dodanie wszystkich kart lojalnościowych (i od razu portfel robi się chudszy o 2 cm), mamy aplikacje dzięki którym możemy robić zdjęcia wizytówek i nie nosić fizycznych kartoników, a mobilne aplikacje bankowe sprawiają, że coraz rzadziej sięgamy po rozwiązania desktopowe. W niedalekiej przyszłości nawet dowód osobisty czy prawo jazdy będzie można pokazać w telefonie.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której nie potrzebujemy mieć przy sobie nic poza telefonem. Wstajesz rano, jest upalny dzień, szykujesz się do pracy, w międzyczasie z pomocą telefonu ustawiasz temperaturę w aucie na 22 stopnie. Nie zamykasz domu kluczem – zamyka się automatycznie po Twoim wyjściu. Z pomocą przychodzi elektroniczny zamek. Schodzisz do samochodu, za kluczyk służy Ci dedykowana aplikacja BMW/Toyota/Ferrari drive app. Uruchamiasz samochód i jedziesz do pracy. Po drodze tankujesz, płacąc oczywiście telefonem. Kolejne godziny spędzasz w biurze, a gdy wracając do domu kontroluje Cię policja, wszystkie dokumenty w formie elektronicznej udostępniasz za pomocą smartfona. Podjeżdżasz zrobić zakupy w lokalnym markecie. Nie ma kas – skanujesz każdy przedmiot swoim smartfonem i w ten sposób dokonujesz płatności. W domu telefon przypomina Ci, że właśnie skończyła się lokata, na której trzymasz oszczędności, i proponuje kolejną.

Elementy takiej, pozornie tylko fantazyjnej wizji możemy już dostrzec w dzisiejszym świecie. Opisana sytuacja jest z pewnością wygodna, chociaż z drugiej strony wiąże się to z tym, że jeśli telefon nam się wyładuje, to zostajemy bez niczego. Dodatkowo dochodzi kwestia bezpieczeństwa, która musiałaby być dopracowana na najwyższym poziomie. Wiele osób powie, że to zbytnie uzależnianie się od jednego przedmiotu. Moim zdaniem już teraz telefony są przedłużeniem naszej ręki. Mamy je zawsze i wszędzie, często z ładowarką – tak na wszelki wypadek.

Wydaje się, że machina, która sprawia, że wszystko dookoła staje się mobilne, ruszyła już dawno temu. Świat finansów wiedzie prym na liście branż, które ulegają rewolucji technologicznej. Czy Android Pay jest kolejnym krokiem w tym kierunku? Zdecydowanie. Czy uważam go za przyjazną i ułatwiającą życie usługę? Jak najbardziej. Czas pokaże czy w przypadku płatności mobilnych będzie tak jak z kartami płatniczymi. Być może za 10 lat nikt nie będzie pamiętał o dzisiejszych, archaicznych metodach płatności.

 

Post a Comment

* indicates required

Comment Area

  1. Barszczu21 czerwca 2017

    Niestety należę do tych zapominalskich. Wyjście bez kluczy lub portfela to u mnie norma. Ucieszyło mnie więc, że w Orange Finanse właśnie wprowadzili płacenie telefonem poprzez Android Pay. Odczucia podobne jak u Ciebie – zdzwiła mnie szybkość zapłaty. Jest tak jakby sie płaciło karta, tylko ze przykladamy telefon 😉